Life is change, keep smile! I'm not carnivore you can too Golden Rose Longstay Support faith perseverance fight Give or get?

3/16/2017

...









16/03/2017

Właściwie to nigdy nie skupiałam się na tym by dzieli się ze światem prostymi rzeczami, chciałam dawać coś więcej. Starałam się swoimi tekstami przekazywać jakieś ogromne wartości zapominając o tym, że pierwotnie chciałam dawać prostą przyjemność czytania moich tekstów, a nie pouczać. Radość czerpana z pisania gdzieś cicho uleciała, a ja totalnie wpadłam w wir szkoły i życia codziennego wśród znajomych i rodziny. Każdy dzień wygląda tak samo, szkoła, dom, nauka, sen. Pomimo dni pełnych różnych zdarzeń ciągle brakuje mi bloga, na którego zwyczajnie nie mam czasu. Bez przerwy staram się wynaleźć odpowiednią dla mnie organizację, jednak po dwóch czy trzech tygodniach działania zgodnie z grafikiem zupełnie naturalnie jest on przeze mnie wypychany i zawsze jakoś zorientuję się, że go nie ma kiedy znów brakuje organizacji i mam natłok zadań do zrobienia. Tak czy siak, dzisiaj zupełnie nudny post, o tym jak to nie umiem się zorganizować, a z racji tego, że ostatnio coraz częściej latam z aparatem, dla umilenia-kilka zdjęć mojego autorstwa. :)






















1/08/2017

MOJE ULUBIONE KOSMETYKI- CODZIENNY MAKIJAŻ



Dziś przygotowałam dla Was post, który się jeszcze tutaj nie pojawiał! Mianowicie, z moimi ulubionymi kosmetykami, czyli takimi, którymi codziennie wykonuję swój makijaż :)

Codzienny makeup rozpoczynam oczywiście od porannej toalety. Następnie nakładam krem nawilżający Nivea Care Lekki krem odżywczy. Nie używam żadnych pokładów, mimo, że w swojej kosmetyczce mam aż dwa to nie stosuję ich na co dzień, ponieważ niesamowicie obciążają one moją skórę i czuję się w nich naprawdę źle. Dlatego pomijam ten krok, zamiast tego dokładnie pudruję swoją twarz pudrem od Ingrid Mineral Silk&Lift dla każdego typu skóry, jest on naprawdę lekki, przyjemnie się go nakłada i dobrze matuje, dodatkowo jego cena nie wynosi więcej niż 10 zł! Zatem same plusy :)



Po dokładnym nawilżeniu i wypudrowaniu skóry nakładam pierwszą warstwę tuszu do rzęs by je rozdzielić i przygotować do nałożenia właściwego tuszu. Podczas gdy tusz schnie zajmuję się brwiami. Jeśli wcześniej wykonałam hennę używam tylko cienia do brwi z Avonu Perfect Eyeborow Kit Soft Brown, mam je już dość długo więc nie wiem czy jest jeszcze dostępny. Jeśli nie mam na brwiach henny używam Wosku w kredce od Bell w kolorze nr 1 by obrysować ich kształt a następnie wyżywam tego samego cienia z Avon. Po wystylizowaniu brwi dokładnie je wyczesuje, nasilając wyczesywanie na początku.




Następnie nakładam cienie na powieki, z reguły tego nie robię, jednak ostatnio niesamowicie urzekły mnie cienie od Essence All About Bronze Eyeshadow, są one trwałe, mimo tego, że delikatnie się osypuję trzymają się na moich powiekach od wczesnego rana do późnej nocy bez żadnego poprawiania, nie robią się również rowki na powiekach, co często się zdarza przy innych cieniach, są też przy tym bardzo tanie, bo te, które mam ja zostały dorwane na przecenie -40% w naturze i kosztowały niewiele ponad 10 zł. Zatem kolejny dobry produkt za niewielką cenę.


Po nałożeniu cienia na górną powiekę oczyszczam obszar pod oczami taśmą, sposób podkradziony od mojej ulubione youtoberki- Redlipstickmonster :) Następnie palcem rozprowadzam korektor pod oczy, by zakryć cienie i jednocześnie przygotować dolną powiekę na przyjęcie cienia. Ponownie pudruję obszar pod oczami by zmatowić korektor. Na sam koniec maluję cieniem dolną powiekę, po czym nakładam kolejne warstwy tuszu od Eveline Big Volume Lash by uzyskać oczekiwany efekt.



                      Tak właśnie wygląda mój cały makijaż ulubionymi obecnie kosmetykami :)



1/04/2017

JAK SIĘ MOTYWOWAĆ

Mamy styczeń. Nowy rok. Wokół zrobił się szum i każdy głośno wykrzykuje: nowy rok, nowy ja! Ale proszę Was, kto tak naprawdę wytrwa w swoich postanowieniach do końca stycznia? Nie mówię, są wybitnie uparte i zaparte jednostki, które choćby się wszystko sypało i waliło im na głowę dopną swego. Ale mało jest takich. Dlategooo! Przychodzę dziś do Was z moimi sposobami na motywowanie się!

Nie ukrywajmy, że niejednokrotnie chcemy zmienić swój styl ubierania, nieco podrasować swoją fryzurę czy doszlifować makeup, są i tacy którzy porywają się o wyrobienie mega dobrej sylwetki co za tym idzie-zrezygnowania z czekolady na rzecz diety, ale najtrudniejszym postanowieniem jest zmiana swojego punktu widzenia, swoich poglądów, swojego stylu bycia, toku myślenia, swojego charakteru. Wiem co mówię, sama to przeszłam.

W dobie mody na bycie fit dzikami i wykwalifikowanymi w makijażu loszkami, mimo, że mam 17 lat i powinno mnie to wszystko jakoś pociągać jest zupełnie odwrotnie, po prostu jestem oszołomiona tym co się dzieje, ale nie o tym dziś. Zatem, w czasach tego wszystkiego coraz mniej zwracamy uwagę na swój charakter, który bardzo często mija się chociażby z kulturą, nie chodzi tu od razu żeby każdemu się kłaniać czy pozwolić sobą pomiatać, ale ludzie! Jeśli kogoś nie lubię odsuwam się od niego, a nie gardzę prosto w twarz i to przy innych by 'zabłysnąć'. Przechodząc do rzeczy...

Pierwszą rzeczą by efektywnie się motywować są pozytywne emocje, którymi się otaczam, uśmiecham się, mówię sobie każdego dnia, że najzwyczajniej w świecie chce mi się.
Chce mi się wstać, chce mi się zrobić coś na co nigdy nie miałam czasu czy ochoty, po pewnym czasie nasz mózg się do tego przyzwyczaja i staje się to prawdą.
Kolejną motywacją są różnego rodzaju teksty motywujące, cytaty. Ten, który motywuje mnie najbardziej brzmi: Przyszłość wymaga poświęcenia teraźniejszości.
Ostatnią rzeczą która sprawia że mam chęć działania jest samo postanowienie wykonania czegoś i udowodnienia sobie i komuś, że umiem coś zrobić, bez gadania, tłumaczenia, po prostu myślę: 'w takim razie patrz' i działam, kiedy ktoś mówi mi że nie dam rady.
Każdego dnia zapisuję na swojej liście rzeczy do zrobienia, postanowienia i sumiennie dzień w dzień, oceniam swój progres lub regres i nie mu miejsca na pobłażanie. By coś osiągnąć trzeba być krytycznym i wymagającym, TRZYMAM KCIUKI

Jak Ty się motywujesz? Co pomaga Ci wytrwać w corocznych postanowieniach? Udało Ci się kiedyś? Bardzo chętnie poczytam o Waszych zmaganiach z licznymi pokusami :)

Na koniec, niestety z racji tego, że wracam do domu późno i jest już ciemno nie jestem w stanie wykonać nadających się zdjęć mam dla was moje #bestnineofInstagram2016


12/07/2016

CYPR 2016



Czekałam na ten wyjazd półtora miesiąca... Przygotowania w szkole, czyli dodatkowe zajęcia trwały przez miesiąc, przygotowywania w domu, czyli zorgowanie (nie, nie jestem Poznanianką) wszystkich potrzebnych rzeczy do zabrania trwały nieco krócej, jednak równie intensywnie, żeby nie powiedzieć, że bardziej.



W dzień wylotu byłam tak podekscytowana że już dobrą godzinę przed wyjazdem na miejsce spotkania byłam gotowa do drogi! No ale halo! Kto by nie był?! Jednak kiedy wsiadłam do busa, a przede mną były tylko kilometry, które z każdym jednym do przodu przybliżały mnie do przepięknej wyspy, cudownej przygody, a z drugiej strony oddalały mnie od rodziny, mojego domu, miejsc i osób które znałam doskonale pozostawiając mnie tak na dwa tygodnie, wśród osób, które były mi w większości znane tylko z widzenia, wtedy też poczułam małe zawahanie, że może jednak to był zły pomysł?



Jednak... nie było odwrotu. Kiedy dotarliśmy na lotnisko moje nastawienie zmieniło się o 360 stopni, powiedziałam sobie: nie możesz wiecznie liczyć na czyjąś odpowiedzialność za ciebie!. Wtedy zrozumiałam, że to będą naprawdę cudowne dwa tygodnie, pozwolą mi odkryć swoje inne oblicze.


Kolejny etap paniki jednak się zbliżał i dopadł mnie przy odprawie, myślałam: a jeśli czegoś nie będę mogła wnieść w podręcznym? a jeśli bagaż trafi do innego samolotu i zginie? a co jeśli się okaże, że mój bagaż jest za duży? lub kiedy przy przychodzeniu przez bramki coś będzie nie tak?



Pomimo mnóstwa moich obaw wszystko poszło gładko, szybko i sprawnie. pozostawała kwestia dotarcia do samolotu a później na swoje miejsce brnąc przez kilka bramek.. Niesamowite uczucie widzieć mnóstwo ludzi, każdy zajęty tym by czegoś nie zgubić, przejść odprawę, zabrać bagaż podręczny i trafić do samolotu na czas! Każdy zabiegany, bez reszty zatracony w troskach obecnej chwili. Wszyscy pospiesznym krokiem szukali swojego miejsca, jedni spali na kanapach, drudzy czytali książki siedząc na podłodze, a jeszcze inni siedzieli z rękoma skrzyżowanymi na piersiach, wyciągniętą nogą i zwieszoną bezwładnie głową na ostatku sił, czekając nie wiadomo jak długo. Wydawać się mogło że cala doba zlewa się tutaj w jeden nieustający dzień.



Po trzech godzinach jazdy busem, dwóch godzinach odprawy i czekania na samolot, kolejnych trzech godzinach lotu i wreszcie ostatniej półtoragodzinnej jeździe wraz z odebraniem bagażu dotarliśmy do Protaras! Szliśmy spać o 1 czy 2 w nocy czasu polskiego, tam jednak jedna godzina do przodu, byliśmy wykończeni ale prze szczęśliwi, w czasie jazdy do hotelu autobus był tak gwarny jakbyśmy mieli tyle sił co rano! 


Kiedy wstaliśmy o godzinie 9 (czyli 8 w Polsce), na śniadanie, byłam tak rześka jakbym przespała calutką noc, kiedy tylko odsłoniłam okno moim oczom ukazało się przepiękne morze! Od razu się ubrałyśmy i zeszłyśmy obejrzeć nasz hotel. Wszyscy odsypiali podróż a my z szerokimi uśmiechami na twarzy stałyśmy przy basenie wśród palm, winorośli, drzewek oliwkowych i pomarańczowych z plątającą się dziesiątką prześlicznych kotów wokół nóg! A przede wszystkim w krótkich spodenkach! To było uczucie jakiego nie da się opisać słowami! Wszystko co wyobrażałam sobie oglądając zdjęcia w internecie było zaledwie małymi wyobrażeniami, wszystko co zobaczyłam prześcignęło je w jednej chwili.



Hotel, cudowny! Okolica jeszcze bardziej zachwycająca, ale też rzeczą która mnie urzekła a nie mogę pominąć, ze względy na to, że ją bardzo lubię była architektura, nieco zbliżona  do Greckiej, która jest moją ulubioną ale nadal inna, po prostu piękna.



11/26/2016

CYPR 2016 - REKRUTACJA


Miesiąc nieobecności.. spowodowany czym? W malutkim stopniu lenistwem ale głównie moim pierwszym tak dużym wyjazdem za granicę. Gdzie byłam, co widziałam, co robiłam-godzina nie wystarczy by streścić cały, dwutygodniowy wyjazd! Było cudownie..



W zeszłym roku, moja szkoła podjęła się projektu międzynarodowego z Cyprem, małą wyspą na Morzu Śródziemnym, na kontynencie Azjatyckim, w okolicach Turcji (gdzie mała ciekawostka, na jednym z wybrzeży tej wyspy z piany miała wyłonić się Afrodyta, grecka bogini piękna). Polegało to na projektowaniu rysunku na dany temat, który później kończyła druga strona- uczniowie z Cypryjskiej szkoły o podobnej specjalizacji, czyli projektowanie graficzne. 


Kilka miesięcy temu, dowiedzieliśmy się o możliwości wyjazdu do tamtejszej szkoły i nauki obsługi programu graficznego Adobe Illustrator, bardzo znanego i przydatnego w naszej dziedzinie. Jednak żeby dostać się na staż wcale nie wystarczyło powiedzieć: jestem chętna. 


We wrześniu już zaczęła się rekrutacja. Uczniowie  z drugiej i trzeciej klasy mogli się zgłosić po wypisaniu odpowiednich dokumentów, przygotowaniu indywidualnej ścieżki rozwoju na rozmowę klasyfikacyjną,  która obejmowała również język angielski oraz liczbę otrzymanych punkt, które zbieraliśmy za zeszłoroczne oceny z przedmiotów zawodowych, języka angielskiego, udział w konkursach plastycznych,  zajęte miejsca i oczywiście udział w projekcie (ci bardziej zaangażowani mieli nawet po ponad 100 punktów), ale chyba rozumiecie jak to jest dojeżdżać co dzień dobre 30 km.




Początkowo nie miałam zamiaru się zgłaszać, ponieważ domyślałam się jak wiele osób będzie chętnych na ten wyjazd. A kto by nie był? Dwa tygodnie w cieplutkim kraju, w listopadzie, na wyspie, za darmo, kurs, za który otrzymujemy duplom, dzięki któremu łatwiej dostaniemy się na studia czy znajdziemy wymarzoną pracę-nic tylko brać. Jednak nadmiar papierów i późniejszych obowiązków przytłoczył większą część, mnie również by przygniótł gdyby nie to że moi rodzice z całych sił namawiali mnie bym się zgłosiła, za co teraz jestem im niesamowicie wdzięczna. Jednak, pomimo, że zgłosiło się nas tak mało, a grupa osób która mogła jechać wynosiła 15 to wiedzieliśmy, że ze zgłoszonych 9 nie poleci. 




Nie miałam żadnych dodatkowych zajęć, nie brałam udziału w żadnych konkursach, nie brałam udziału w projekcie, a jednak- UDAŁO SIĘ! Jestem taka dumna! Bo to dzięki mojej ciężkiej, zeszłorocznej pracy w klasie 1.